RSS

szkodniki lipy

Czytane nocą...


Temat: Jak "otruć" drzewo? A dokładniej brzozę. Tak żeby uschła...
Tylko uważajcie, żeby od tych oprysków nieboszczyki wigoru nie odzyskali. :D Taki RoundUp Biovital.

Mnie się jeszcze jedna historia przypomniała, ale też i sposób. ;) Kumpel taty miał we wjeździe na podwórko potężną lipę, centralnie w garaż więc chcąc zrobić ślizgi musiałby nieźle je skręcić. Starał się więc o pozwolenie na wycinkę, przyjechali zieloni, pomierzyli, opukali, obadali: "to jest przepiękny okaz" jeszcze mu pomnik przyrody chcieli zrobić. :P No i jakiś znajomy mu poradził żeby do energetyki zadzwonił, że liniom zagraża. Zadzwonił, przyjechali: "tak, zagraża", piła, minuta osiem i po robocie, papier wystawili i pojechali i skończyło się. :lol:

Ostatnio sąsiadowi leśniczy mówił, że na brzozy i osiki nie potrzeba pozwolenia, bo to szkodniki. :huh: Nawet lepiej, cały "las" tego mamy. :D

Źródło: agrofoto.pl/forum/index.php?showtopic=18135



Temat: Niema zimy, za to wczesna wiosna (wegetacja ruszyła)
ogolnie to mogę dodac tyle ze:
- rzadko widzialem myszy ganiające w tym okresie po polach - ostanio widzialem kilka - niezle im się zimuje - mam nadzieje ze nie dobiją nas wiosną i latem.
- pszenica zaczela mi nabierac przyjemnego odcieniu zieleni, rzepak jak tak dalej będzie to lipa bo mial dobre warunki a posialismy akurat na czas więc jest bujnyi pewnie jak zeszlego roku będę na nim w plecy.
- woda i opady - ja plywam - czesc podworza zalana ale martwi mnie fakt ze ta woda co spadla na pola odplywa a nie jest gromadzona (jakby lezal snieg i mroz to sciął to byloby jej więcej na wiosnę).
- poza tym stan drog polnych w niektorych miejscach jest tragiczny - mamy goscia we wsi co droge kolo mojej posesji rozwalil new hollandem (30cm koleiny w ktorych stoi woda)
- to jak przetrwają zimę owady, w domysle szkodniki, zobaczymy za jakis czas ale stawiam ze nie będzie to radosna informacja dla wielu rolnikow.
- nie wiem jak mroz wplynie na strukturę gleby - po prostu nie pamiętam czy byl to istotny czynnik wplywający na plon (nie mroz tylko to jak on dziala na glebę w okresie poprawnej zimy)

- ponoc bociany przylecialy gdzies do pl ale do mnie nie musialy przylatywac - jeden stwierdzil ze zostaje na zimę bo będzie ciepla

Źródło: agrofoto.pl/forum/index.php?showtopic=1032


Temat: diesel, dla leniwych?

Masz na myśli MT?

Nie.


Niestety nie wiem czy Mirass z Dynosoftu nie zakłada jakieś blokady na swój program
a tego to nie wiem.


po za tym nie będę miał jeszcze w tedy nowego mapsensora.
no to lipa.

Luz, zgadamy się i przy okazji zobaczę Szkodnika.
Źródło: froum.mazdaspeed.pl/forum/viewtopic.php?t=60015


Temat: czym smarowac jin
A ja zapytam co to LIME SULPUR?? a prawidłowo Lime suplhur. To nic innego jak angielski odpowiednik naszego "siarczanu wapnia" lime=wapno (nie tylko nazwa cytrusa =] ) a sulphur=siarka. Nie wiem co jeszcze jest dodawane w preparacie do jin ale siarczan wapnia to jego głowny składnik a jak wiemy siarka/siarczany mają bardzo szeroki zakres działania. Wiec czy nazwiesz to lime sulpur/sulphur czy sulfur (bo z takimi pisowniami sie spotkałem) to nadal bedzie chodziło o ta samą substancję. Co do konserwacji juz spruchniałego drewna to bedziesz mial lipe ponieważ srodek nie wnika bardzo głęboko w tkankę natomiast tworzy warstwe ochronna na drewnie nie do przebicia przez szkodniki i grzyby. Oczywiscie shari i jiny konserwuje sie stale przy uzyciu tego srodka a nie tylko jeden raz.
Ponizej pokazane co sie działo z drewnem zabezpieczonym przez preparat do jinow lecz czynnosc ta nie byla powtazana przez kilka lat. Musiałem usunąć pruchnice i zadbać o drewno raz jeszcze.

http://www.bonsaiforum.pl/viewtopic.php ... ekend#p206
Źródło: bonsai.kamcio.com/viewtopic.php?t=5692


Temat: Ogród dla leniwych - tomboj0
" />
">Ciekawa jestem ile ma lat ?

Ogród został założony w 1998 roku. Było (i jest) tu trochę starych drzew cztery lipy i dwa jawory. Ogród ciągle się zmienia - nie osiągnął jeszcze docelowego wyglądu. Sporo czasu zajmuje mi praca koncepcyjna.
Ponadto ciągle popełniam pewne błędy, które muszę ciągle korygować. Na dodatek wredni szkółkarze wprowadzają co roku nowe rośliny - tak, że lista "chciejstw" ciągle narasta. Dobrze, że co jakiś czas ostre zimy i szkodniki eliminują część roślin. Niektóre się rozsiewają - na ogół zostawiam samosiewy.
Mam nadzieję, że nigdy go nie ukończę. Jak powiedział mój znajomy - kiedy ogród jest skończony pora umierać.
pozdrawiam
tomek
Źródło: forumogrodnicze.info/viewtopic.php?t=9787


Temat: Drzewa i krzewy przy drodze - jakie?
" />Jaki pożytek z ałyczy? Ano właśnie żywopłot, a więc cień na drodze i śnieg nie zawiewa, jest zdrowa i odporna na wszystko, zwierzęta jej nie obgryzają, wiosną pięknie kwitnie, szczególnie jeśli jest to duża grupa krzewów oglądana z daleka, latem ma owocki na ... nalewkę!!! i pyszne konfitury!!!, a resztę mogą jeść ptaki czy inne zwierzaki. Same zalety

To prawie tak jak tarnina, a z jej owocków można tylko nalewkę czy wino udziergać.

Bardzo polecam gruszkę pospolitą i dziką jabłoń, są do kupienia w e-sklepie pana Konieczki, zdrowe, odporne, same dają sobie radę, nie trzeba ich chronić przed zającami czy innymi szkodnikami, owocki można zbierać, albo i nie, są bardzo swojskie i "klimatyczne". Pięknie wyglądają i świetnie się zgadzają w różnorodnym "sznurku" wdłuż drogi śródpolnej razem z głogami, różami (dzika, pomarszczona i gęstokolczasta), klonami polnymi czy ginnala, dereniem jadalnym, jarząbem domowym czy szwedzkim, albo brekinią, różnymi innymi śliwami (np. wiśniowa), czy wisienkami (np. stepowa), czerechą, kalinami, modrzewiem, czarnym bzem itd.

No właśnie, a może nie robić równej alei z jednakowych drzew czy krzewów, tylko obsadzić drogę kolejno: kilka krzewów, kilka drzew, jedno jakieś inne, znowu kilka jakichś krzewów itd. A na początku drogi możesz posadzić dwie wielkie (kiedyś, za lat wiele) lipy, albo dęby, jak coś w rodzaju bramy. I sugerowałabym czyste gatunki, a nie wymyślne odmiany, te są delikatniejsze i wymagają jednak trochę opieki, a taka ilość nasadzeń, to już sporo czasu trzeba byłoby przy tym biegać.
Źródło: forumogrodnicze.info/viewtopic.php?t=35526


Temat: Popiół z drewna
" />Hmmm, a czy mogę używać w tym celu również popiołu ze spalonych liści? Bo generalnie używam ich od razu na kompost (liście z lipy) natomiast w celu zwalczania szrotówka palę zgrabione liście kasztanowca, i zastanawiam się czy mogę jego również użyć np. pod rządek buków który planuję posadzić wiosną? Nie będzie w nim już żadnych larw ani jaj tego szkodnika?
Źródło: forumogrodnicze.info/viewtopic.php?t=18799


Temat: Walki ptaszników
chodzi mi głównie o to, że to jest takie połowiczne znęcanie się

wrzucenie tego rohatyńca (???) do skorpiona ma taki wydźwięk humanitarny jak wrzucenie jakiegoś żuczka. Tym razem to skorpion padł.

Scolo vs Ptasznik - jedno padnie, to je zeżre drugie.
Paradoksalnie - cieszy się człowiek jak wrzuca świerszcza pająkowi i ten go zabije, ale jak już się wrzuci stawonoga podobnych rozmiarów, ale zdolnego się skutecznie obronić to już lipa, a w sumie to fair play
czujecie tą różnice?

widać ludzie chcą to oglądać i tyle, jak dla mnie ciekawe obserwacje i w sumie jest to jakaś obserwacja zwierzaka w skrajnych warunkach.
Bardziej nieludzkie jest wrzucanie myszy pająkom wg mnie.

Pająk to pająk, stawonóg których dziennie zabijacie 1000, tylko z tą różnicą, że ptaszniki/skorpiony/skolopendry lubicie a inne traktujecie jak dziadostwo i szkodniki.
Komar, mucha na plecach, meszka w nosie - ją to boli tak samo jak Haplopelme
Źródło: bestiae.pl/forum/viewtopic.php?t=1024


Temat: Lipa- co robić?
" />Ryszardzie, udało Ci się zdiagnozować tą chorobę/szkodnika ? Co z Twoja lipą ?
Źródło: forumogrodnicze.info/viewtopic.php?t=15213


Temat: Co to za robaczki?
" />Wisienko, te robaczki to kowale bezskrzydłe. Spotkałaś je w pobliżu lipy bo są one szkodnikami tego drzewa. Starają sie przezimować w bliskości swego żywiciela.
Źródło: forumogrodnicze.info/viewtopic.php?t=2832


Temat: [pr] Nowe drzewa w mieście
http://www.zw.com.pl/artykul/2,348688_J ... las__.html


Jak w stolicy zrobić las
30-03-2009, ostatnia aktualizacja 30-03-2009 22:59

Dęby, lipy, wiązy i miłorzęby japońskie. W całym mieście zostanie posadzonych w tym roku ponad 42 tysięcy drzew.




To rekordowa liczba drzew posadzonych w ciągu ostatnich lat w mieście. Pojawią się w lasach, ale także w parkach i wzdłuż ulic.

– Wiązy poprawiają jakość gleby. Ich liście szybko się rozkładają i tworzą ściółkę dla kolejnych pokoleń drzew – wyjaśnia kierownik Lasów Miejskich Karol Podgórski. – W Lesie Kabackim posadzimy ich w tym roku ponad 4 tys. To, gdzie się znajdą konkretne gatunki drzew, zależy od ich wymagań siedliskowych, czyli mi.in. tego, jakie gleby czy jakiej ilości słońca dany gatunek potrzebuje.

I tak np. lubiąca podmokłe tereny olsza zostanie posadzona w pobliżu ul. Radiowej w okolicach rezerwatu Łosiowe Błota. Z kolei w bemowskim Lasku na Kole pojawi się sporo klonów, jaworów, jesionów i lip.

Za obsadzenie ulic odpowiedzialny jest Zakład Oczyszczania Miasta, który stawia na gatunki nietypowe. Niedawno na Starym Żoliborzu przy ul. Krasińskiego ZOM posadził 22 platany. Być może w przyszłości któreś z tych drzew stanie się równie sławne i drogie jak ich pobratymiec z Londynu. Wartość posadzonego w 1789 r. i znajdującego się w dzielnicy Mayfair drzewa brytyjscy urzędnicy wycenili na... 750 tys. funtów. Tak więc jakiekolwiek prace budowlano-remontowe w jego pobliżu przeprowadzane są bardzo ostrożnie.

Z ciekawszych gatunków sadzonych w stolicy warto wymienić miłorzęba japońskiego. Wyrabia się z niego specyfik znany jako Gingko Biloba, uznawany za receptę na młodość. To drzewo jest bardzo odporne na mróz, długo żyje i właściwie nie gromadzi toksyn. Poza tym nie lubią go szkodniki, tak więc jest to znakomita roślina na dalekie od idealnych warunki. Można je obejrzeć na ul. Mokotowskiej i Przy Agorze, gdzie rosną od ubiegłego roku.

Dlaczego tyle sadzimy? – Drzewostan się starzeje, poza tym w czasie zimy było kilka wichur, które połamały wiele drzew – odpowiada Podgórski.

Co na to ekolodzy? – To bardzo dobrze, że tyle się sadzi – podkreśla Melania Żalińska ze stowarzyszenia Zielone Mazowsze. – Ale problemem nadal jest solenie ulic. Część tych nowych sadzonek pojawi się w miejscach, gdzie rosły drzewa zniszczone przez zimową działalność solarek.

Gdzie przybywa najwięcej drzew


W 2009 roku służby miejskie posadzą w Warszawie o blisko 50 procent więcej drzew niż przed rokiem i dwa razy więcej niż dwa lata temu.

W 2008 roku było to nieco ponad 28 tysięcy, a w 2007 roku niecałe 24 tysiące.

Wśród dzielnic najszybciej zarastają Bemowo, Ursynów i Wawer, w których już znajdują się między innymi Las Kabacki, Lasek na Kole czy Łosiowe Błota. Najsłabiej wypadają takie dzielnice jak Rembertów i Ochota.

Dane na infografice nie uwzględniają około tysiąca drzew, które będą posadzone przez Zarząd Oczyszczania Miasta.

Źródło: forum.zm.org.pl/viewtopic.php?t=1280


Temat: żywienie kota po kastracji
Zeżarło mi posta...
Zgadzam się, że węglowodany to zbędne zapychcze, które szkodzą naszym kotom (tyją, chorują itd). Dlatego trzeba dobierać karmę dobrą jakościowo (nie ma znaczenia firma). Rozsądnie odżywiać zwierzaka.

Zabieg nie oznacza nadwagi czy innych kłopotów, zgadzam się z tym. Tak samo chorują czy tyją zwierzaki które nie miały zabiegu - oczywiście.
Niestety zabieg zmienia gospodarkę hormonalną, zmienia się metabolizm (przyswajanie i spalanie jedzonka) a czasami zachowanie zwierzaka. Jedne stają się wiecznie głodne bo czują niedosyt jedzenia, inne pożerają jedzenie traktując je jako rodzaj 'przyjemności' (skoro z randek lipa to niech coś mi sie od życia należy). Jedne stają się leniwe bo z wiekiem zwierzak 'trochę poważnieje' albo pancio ma mniej czasu dla zwierzaka (siedzi przed komputerem i z nim nie lata po mieszkaniu) albo stają się miziaste, a inne nic się nie zmieniają. Nie ma reguły - tyle ile zwierzaków - tyle charakterków. Tak jak mówiłam każdy kot jest inny i należy jego obserwować zanim zacznie sie szaleć ze zmianą diety.

Vivinn odnoszę wrażenie że nie czytasz moich postów dokładnie.

Pisałam wyraźnie że jak kto nie ma problemu to może jeść normalnie (czyli jak poprzednio).

Kocur mojej koleżanki ma 4 lata (ponad 3 lata od zabiegu) je nadal kittena a jest szkieletem do tego niejadkiem. Nigdy nie był żarłoczny ani przed ani po zabiegu. U nich może szynka leżeć na stole, nie lubi surowego mięska... taka maruda do jedzenia. Jest zdrowy i energiczny pięknie siusia...
ale...
Moja kotka utyła na Acanie (karma bez zbożowa mająca b.mało węglowodanów) ale mojej kocie te niewinne 20% tłuszczu (zwierzęcego) niestety zaszkodziło. Od początku miała tendencje do tycia choć nie było tego widać (dopiero podczas zabiegu) a mało jadła. Nie była żarłokiem i wybrzydzała karmy a nawet smakołyki (ile ja porozdawałam tego bo nie tknęła), nawet na mięsko się nie rzucała (wyjątek drób i szynka) mogło leżeć a ona nic. Wszystko się zmieniło.
Po zabiegu przez pierwsze dwa tygodnie nic nie jadła nie piła więc na siłę wciskaliśmy jej wodę i co cokolwiek do jedzenia. Saszetki rozsmarowywałam na posadzce bo tylko tak zjadła je zlizując podłogę (to był horror chudła w oczach). Po zdjęciu szwów zaczęła być normalna. Przez kolejny tydzień jadła jeszcze to samo co przed zabiegiem (RC Kitten, Profilum Kitten i Acane). Zaczęła pochłaniać jedzenie tonami. Na początku się cieszyłam ponieważ była okropnie wychudzona po zabiegu i myślałam że nadrabia głodówkę. Stawała się coraz bardziej żarłoczna, dosłownie z dnia na dzień, z godziny na godzinę. Po tygodniu ponad 800 gram przytyła oraz coraz mniej siusiała. Zmieniliśmy karmę z kittena na RC YF ale Acana została. Była nadal taka żarłoczna, że pożerała Acanę której nie lubi. Potrafiła zjeść mi pączka, wylizać dżem (o kiełbasach, szynkach nie musze wspominać bo to chyba norma). Tyła w oczach pomimo że zaczęłam jej wydzielać karmę. Procentowo dawałam 1/4 RC YF i 3/4 Acany by się najadała. Nie pomogło. Te cudowne 2,5kg doszło na Acanie (ok miesiąca). Po zmianie karmy na light zaczęła gubić schabiki (po bokach widać zdecydowanie różnicę), wagę niewiele zgubiła bo rośnie (ma 10-mcy). Oczywiście jest nadal okropnie żarłoczna i wydzielanie graniczy z cudem (ale dobowej dawki nie przekroczy). Stała się bardziej energiczna a już była leniwa, wręcz spała a rozrabiała tylko wieczorem (przez ok 1h). Teraz znowu szaleje o stałych porach (biega, kica - tornado w domu) z małymi przerwami na obserwację okna od 5-12 i od 14-15 i oczywiście wieczorem (19-20), (23-01) a najchętniej o 2 w nocy. Czyli mamy powrót ADHD i nikt nie śpi przesz szkodnika. Ale cieszy nas ten powrót energii bo dzięki temu też gubi wagę. Za miesiąc wracam z nią do kontroli i zobaczymy.

Powtarzam każdy kot jest inny i nie ma reguły, więc zwierzaka trzeba obserwować. Najlepiej ważyć po zabiegu raz w tygodniu o stałych porach i widać czy przybiera czy nie, oraz obserwować kuwetę. Jeżeli jest tak samo jak przed zabiegiem to nie ma co szaleć z karmami, ale jeżeli widać zmiany zwłaszcza w wadze to dieta...
Źródło: krakvet.pl/forum/viewtopic.php?t=10867